PioD
1/5
Oddałem auto do serwisu "Auto na Kawę" głównie na wymianę rozrządu, ale zdecydowałem się na kompleksową naprawę bez oszczędzania. Chciałem zrobić auto porządnie i na lata. W trakcie prac pojawiły się dodatkowe rzeczy (chłodnica, poduszki silnika, klimatyzacja), których się spodziewałem i na które się zgodziłem. Ostatecznie auto utknęło w serwisie na ponad rok (06.2022-07.2023).
Zaczynając. Oddałem auto w terminie. Po tygodniu braku kontaktu – dowiedziałem się dopiero po telefonie, że pracownik ma kontuzję. Pojawiła się czerwona lampka. Problemy z komunikacją były stałe. Jak dzwoniłem po długim czasie ciszy to słyszałem mi że ktoś już miał do mnie dzwonić lub miał to zrobić Arek, Marek, Jarek (tak jakbym ich znał z imienia). Ale kontynuując pierwszy etap: Pierwsza wymiana rozrządu z wyjęciem silnika trwała dwa miesiące. Zwracałem kilkukrotnie uwagę na wariatory – serwis obiecał konsultację gdy będzie je miał na wierzchu, ale ostatecznie zamontował silnik bez rozmowy ze mną, uznając je za sprawne. Po odbiorze nadal było słychać grzechotanie. Po dwóch tygodniach dyskusji uznano to za błąd, ale za kolejną wymianę oprócz ceny części muszę dołożyć 1000 zł robocizny.
Po kolejnym demontażu silnika zaproponowano dodatkowe uszczelnienia i wymianę tego co wyjdzie po drodze. Dla amatora brzmiało to sensownie, więc się zgodziłem, ale dzisiaj wiem, że w efekcie wykonano remont silnika bez głowic – niepotrzebnie wydane 20 tys. zł. Żeby było to kompletne, należałoby wyjąć silnik po raz trzeci i zrobić głowice. Każdy mechanik łapie się za głowę jak słyszy jak bezsensowna praca została zrobiona.
Naprawa przeciągała się z różnych powodów – kontuzje, urlopy, pożary - tak mi to tłumaczono. Auto, w które inwestowałem kupę pieniędzy i mi na nim zależało stało przez większość czasu rozebrane na dworze w deszczu i śniegu. Na dziesiątki odbiorów wielokrotnie odbierałem je niesprawne i nieprzetestowane przykładowo:
- Po wymianie wahaczy auto było niezdolne do jazdy powyżej 10kmh – nie przetestowano przed wydaniem, a winne okazało się łożysko, które nie sprawiało problemów przed naprawą?
- Licznik prędkości nie działał – niepodpięty czujnik. Nie uruchomiono nawet auta przed wydaniem
- Silnik nierówno pracował, check engine – niepodłączone cewki. Nie przetestowano
- Po montażu silnika olej wspomagania ciekł – diagnoza: nieszczelna pompa, która w warsztacie nagle całkowicie przestała działać i musiałem zgodzić się na montaż nowej
- Po włożeniu silnika płyn chłodniczy wyciekał – przez sześć(dosłownie) wizyt okazało się, że pomylono wejścia gazu z chłodzeniem.
- Po odbiorze w aucie śmierdziało spalenizną – kolejne dwie wizyty na ozonowanie
Zapłaciłem za geometrię, ale inny warsztat stwierdził, że śruby od geometrii nie były ruszane od lat.
Kategorycznie zalecono mi malowanie pokryw zaworów, bo odchodząca farba mogła zapchać smok oleju – Pierwotnie 2000zł i taniej się nie da. Ustaliliśmy jednak 1000 zł za samą wewnętrzną stronę.
Zawsze do gwarancji wymagano części z ASO, ale do kompresora klimatyzacji zaproponowano mi używkę z zaprzyjaźnionego warsztatu. Po montażu klimatyzacja była niesprawna i nieszczelna, a serwis dwa razy ją napełniał i naprawiał, pobierając przy tym pełne stawki – do dziś nie działa w pełni.
Pracownicy byli uprzejmi, ale ilość błędów i nieterminowość była porażająca. Samochód był wielokrotnie wydawany niesprawdzony, a kontakt istniał głównie z mojej strony. Zlecenia kontynuowałem, by uniknąć zarzutów, że inny serwis coś zepsuł. Mimo przyznawania się do błędów jedyną rekompensatą było „promocyjne” drugie wyjęcie silnika za 1000 zł i rabat 1000 zł na malowanie pokryw. Godziłem się na wszystko aby tylko w jakiś sposób zakończyć współpracę i odjechać.
Mimo że auto przez rok nie wytrzymało tygodnia bez awarii, serwis proponował mi sportowy wydech i sportowe czerwone pokrywy zaworów - czułem, że jesteśmy z innych światów. Ostatecznie wydałem około 60tys zł, auto rok stało głównie pod chmurką, remont silnika wykonano w bezsensowny sposób, a każde odebranie auta było loterią. Straciłem czas, pieniądze i nerwy.